3 czerwca 2000 roku specjalny pociąg pod nazwą Literaturexpress 2000 wyruszył ze stacji Santa Apolónia w Lizbonie. Zasiadło w nim 103 pisarzy z 43 krajów. Czuwała nad nimi ekipa niemieckich organizatorów wspomagana przez międzynarodowych asystentów. Do tego grupka dziennikarzy i filmowców. Wszyscy pochodzili z terenów Europy, rozszerzonej o Kaukaz i Turcję.
Przejechaliśmy 11 krajów – Portugalię, Hiszpanię, Francję, Belgię, Niemcy, Litwę, Łotwę, Estonię, Rosję, Białoruś i Polskę. Zatrzymaliśmy się w Lizbonie, Madrycie, Bordeaux, Paryżu, Lille, Brukseli, Dortmundzie, Hanowerze, Malborku, Kaliningradzie, Wilnie, Rydze, Tallinie, Petersburgu, Moskwie, Mińsku, Brześciu i Warszawie. 14 lipca dotarliśmy do Berlina, gdzie Litex skończył bieg. Przez 46 dni i ponad 7000 km byliśmy razem.
Trochę zobaczyliśmy, trochę pogadaliśmy, trochę się pospieraliśmy. Do sztambuchów przybyło kilka adresów i numerów telefonów, z których niektóre będą ważne do końca życia.
Pomysł wspierali wielcy – Komisja Europejska, ministerstwa kultury Portugalii i Francji, mer Moskwy czy senat Berlina, i mniejsi – na przykład dwóch miłych panów z Madrytu, którzy sami zorganizowali wszystkim weekend.
Czy jest co wspominać i o czym pisać? Jak doszło do tego, że znalazłem się na pokładzie arki Noego schyłku zeszłego milenium? Czy coś z tych refleksji może wyniknąć?
Myślę, że może. Szczególnie dzisiaj. Przez dwa lata uczestniczyłem w przygotowywaniu projektu, przez siedem tygodni pomagałem w jego spełnieniu się na pokładzie pociągu i wokół niego. A potem jeszcze to i owo o nim poczytałem. Dlatego uznałem za pożyteczne napisanie tej książki.
Świat wartości przełomu wieków już nie istnieje. Tak jak przeminął i odszedł w niepamięć Ekspres Literacki Europa 2000. Dlaczego tak się stało? Czy amnezja jest powszechna, czy dotyczy tylko naszego zakątka najlepszego ze światów? Gdzie można odnaleźć wskazówki „jak żyć”, skoro paradygmaty z początku stulecia wydają się już niemodne?
Autor dostrzega światełko w tunelu, więc proponuje Państwu wspólną podróż w jego kierunku. Choćby drezyną, choćby nawet do Lizbony.
Książkę można kupić bezpośrednio u nas! W tym celu wystarczy przelać 40 złotych (lub wielokrotność tej kwoty) na konto Fundacji – 83 2130 0004 2001 0589 0264 0001, a następnie napisać mail – jacekpacocha@poczta.onet.pl z danymi adresowymi dla przesyłki pocztowej. Żądaną liczbę egzemplarzy wysyłamy w ciągu 5 dni roboczych, koszty dostawy są po naszej stronie. Miłej lektury, zapraszamy!

(fot. Bogdan Śladowski)